You are currently browsing the tag archive for the ‘Sopot’ tag.

… przedwczoraj. Lokalu nie trawię, ale otoczenie jak dla mnie rewelacja:).

DSC01567
Sopot, 28 lutego 2013r.

Reklamy

… wspaniali!

Miałam dziś umówione tzw. „spotkanie po latach z koleżanką” ze studiów i z jej naprawdę świetną rodziną. W trakcie oczekiwania na to spotkanie zgubiłam portfel, gdzieś na Haffnera w Sopocie. Mała szamotanina z półtoraroczniakiem, durne sobotnie płacenie za zimowy parking, niedopięta torba i klops.
Utrata portfela wyszła na jaw przy okazji kupowania pieczywa w piekarni. Po całej serii wydarzeń typu zastrzeganie kart płatniczych przez Jarka (telefonicznie nie da się za bardzo nic zrobić, moim kolejnym zakupem będzie smartphone z dostępem do sieci), dzwonienie na policję po poradę, co w przypadku zgubienia portfela, a wraz z nim dokumentów osobistych i tych od auta (swoją drogą trafiłam na naprawdę sensownego i pomocnego funkcjonariusza:)), koleżanka przypomniała mi o kimś tak oczywistym jak św. Antoni, jedyny święty, który w całej tej religijnej gmatwaninie nigdy mnie jeszcze nie zawiódł. Po minucie otrzymałam telefon od starszej pani z informacją,  że jej mąż znalazł mój portfel. Ja na to, że ona mi z nieba spada i że zaraz zacznę płakać. Usłyszałam tylko łagodnym głosem wypowiedziane zdanie, że nie trzeba płakać, tylko przyjść po zgubę. Tego uczucia nie da się opisać, bo jak ktoś tak niewyspany i roztargniony jak ja może liczyć na takie szczęście w postaci uczciwych znalazców mojego po brzegi wypchanego dokumentami portfela. A jednak! Toż to Sopot;)! Pani Irenka, jej mąż i oczywiście nieoceniony św. Antoni mają u mnie ogromny dług wdzięczności. No i Jarek, mój dobry męski duch, który nawet siedząc na lotnisku w Göteborgu, wszystko ogarnął z właściwym sobie stoickim spokojem.

Cały czas też zachodziłam w głowę, skąd znalazcy wzięli mój numer telefonu. Zakładam, że uratowała mnie annafromvolcano, czyli moja wizytówka wciśnięta gdzieś w kąt portfela lub karteczka z danymi moimi i mojej rodziny, wydrukowana dawno temu przez mojego brata. Zakładam, że tak było, bo w całym swoim roztrzepaniu zapomniałam o to zapytać.

Ciekawe jest też to, że pierwszy raz w życiu, w naprawdę nieciekawej dla mnie sytuacji, nie wpadłam w panikę. W piekarni powiedziałam tylko głośno, bardziej do siebie niż do kasjerki, że zgubiłam portfel i że w związku z tym nie kupię teraz chleba.
Myślę, że z dużą pomocą przyszli mi też Monika z Grześkiem i z ich dziećmi, bo jakoś tak fajnie ogarnęli Andrzeja, on dał się ogarnąć, ja miałam czas, żeby przeszukać ulicę i racjonalnie pomyśleć, co dalej w takiej sytuacji.

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i spokojnie mogliśmy jednak razem wypić najlepszą kawę w Trójmieście:).

Morał z tej opowieści jest taki, że jak się jest mamą małego dziecka, to trzeba mieć torbę z dobrym zapięciem:).

…zakończony pyszną kawą w Bookarni w towarzystwie mamy Romany z Andrzejem oraz państwa Makowieckich z dziećmi;). Potem był cudny bieg  po samochód w niesamowitym letnim deszczu (trasa Haffnera – Polna z tylko nielicznym znanymi skrótami, których znajomość sprawia, że czuję się w Sopocie jak w domu:)). Romantycznie, choć byłam tylko sama ze sobą;). Kocham ciepłe lato w Sopocie.

…wczoraj wieczorem. Prawie rok nie spacerowałam boso po plaży. Cudowne, relaksujące zajęcie:).

Sopot, 15 czerwca 2012 r.

…jest pięknie zimą:)


16 stycznia 2012 r.

Dzień dobry po bardzo długiej przerwie:). Zatęskniłam za swoim blogiem, więc jestem tu znowu. Andrzej powoli pozwala mi na powrót do względnej aktywności internetowej;). Zaległości mam ogromne, ale myślę, że małymi kroczkami uda mi się z nich odkopać.

Dzisiaj wpadło mi zdjęcie ze spaceru na trasie Jelitkowo – Sopot. Karmienie z ręki mew, czy innych ptaków morskich, pod wiatr, północny:).


Molo w Sopocie, 6 stycznia 2012 r.

P.S. Obawiam się, że po niedawnej zmianie telefonu komórkowego zmieniła się też jakość zdjęć – obecny aparat, choć z lepszymi parametrami, nie daje rady ujęciom z moich spacerów:(. To chyba znak, że powinnam przerzucić się na „normalny” aparat fotograficzny…

Nie mam nic przeciwko nazywaniu parków i innych skwerków w naszym pięknym kraju nazwiskami różnych znanych osób (w tym przypadku przoduje małżeństwo Kaczyńskich i Jan Paweł II), ale ta tablica jakoś mi nie podchodzi w warstwie tekstowej. Za dużo, za dużo informacji i na pewno brakuje skrótu „im.”. Chyba, że ktoś nie ma pojęcia kim byli Maria i Lech Kaczyńscy, a park faktycznie do nich należał… Obcokrajowców nie wspominam, bo tablica i tak jest w języku polskim, więc mniemam, że ich ta informacja nie dotyczy.

Sopot też ma swoją biżuterię dla miasta wykonaną przez … miasto?
Lubię takie nierzucające się w oczy, a jednak widoczne, akcenty w miejskim krajobrazie. Mistrzynią w zdobieniu miast jak dotąd jest dla mnie NeSpoon, szczególnie jej ostatnie projekty powalają mnie na kolana:).


SKM Sopot Wyścigi

Po ostatnich zajęciach jogi, na które chodziłam od lat (jak ten czas leci), po tym jak jednak ze względu na Eśkę musiałam wyjść w połowie spotkania, postanowiłam poszukać czegoś dedykowanego dla kobiet w moim stanie.
Z tego miejsca mój wielki ukłon w stronę Asi, której instruktaż dzielnie rozciągał moje zastałe kości i mięśnie prawie przez cały czas mojego mieszkania w Trójmieście. Jednak sama uznałam, że na jakiś czas potrzebuję zmiany, żeby nie obciążać sobą reszty grupy, instruktorki i w tym wszystkim samej siebie.

Po całodniowych poszukiwaniach (!) udało mi się znaleźć miejsce z zajęciami stricte dla kobiet w ciąży, w moim ukochanym Sopocie:), z możliwością skorzystania z programu Benefit (tu mój portfel zrobił wielkie „ufff!”).

Na razie nie będę pisała co to za miejsce i jak tam jest, bo najpierw muszę to wszystko sprawdzić na własnej skórze. Zachęciły mnie dobre opinie internautów oraz wierszyk na głównej stronie szkoły, który pozwalam sobie sparafrazować dla własnych potrzeb:).

Nieśmiała joginka z miasteczka G
Nie wiedział dobrze sama czego chce
Szukając swej drogi
Poplątała nogi
Bo koci grzbiet robiła w psie…


fot. http://www.happymum.pl

Życzę sobie, żeby to była dobra przygoda, bez poplątanych nóg:).

%d blogerów lubi to: