You are currently browsing the tag archive for the ‘cats’ tag.

Przepis na rozpierduchę – zaprosić cztery składniki: Magdę i Martę, Anię i Kasię, połączyć z Bogusem i Andrzejem, dodać trochę Pana Kota (nie mylić z Panna Cottą;) i to wszystko okrasić świetną zabawą, z obiadem w tle i „sopocką” espresso podaną w poniemieckiej zastawie z Ruszkowa.

Gdańsk, 13 marca 2012r.

P.S. Zagadka dla chętnych: gdzie na zdjęciu znajduje się Pan Kot?:)

Reklamy

Giornata mondiale del gatto, bo Włosi ustanowili ten dzień.


Bebuś, 6 lutego 2012r.

I na koniec zdjęcia Bebusia, który ostatnio, czyli od jakichś 5 miesięcy, jest dość zaniedbywany, niedopieszczony i w zasadzie powinien się cieszyć, że przynajmniej jest regularnie karmiony… Ech, Andrzej wywrócił do góry nogami nie tylko moje i Jarka życie… Na szczęście powoli wszystko wraca do normy:).


Gdańsk, 3 grudnia 2011 r
.

Z dzisiejszego spaceru po gdańskim Głównym Mieście…

W sklepie AGD przy ul. Lawendowej w Gdańsku spotkaliśmy taki oto twardo śpiący „artykuł” gospodarstwa domowego;). Czad!

Moja fascynacja Bebusiem nie mija. To chyba też działa w drugą stronę, choć Jaro, bez owijania w bawełnę,  nazywa zachowanie naszego kota stalkingiem. Ja myślę, że po prostu zostałam wybrana w stadzie jako ktoś godny uwagi i oddania – ze wszelkimi tego konsekwencjami (czyt. nocne i wczesnoranne budzenie, karmienie, kocia asysta przy mojej toalecie, fochy po dłuższej nieobecności, itp…). Ciekawa jestem jak przebiegnie proces wdrażania nowego osobnika do stada… Oby pomyślnie!

Bebuś, kwiecień 2011

Wibrysy na Miłosza, z fochem za dotykanie po tłuszczyku w tle…

Mamy z Jarkiem trochę stracha, że nasze dziecko w pierwszej kolejności będzie naśladować naszego kota, który szczególnie przez pierwsze miesiące będzie znacznie większy od noworodka. Wiąże się to z korzystaniem z kuwety zamiast z nocnika, drapaniem dywanu w sypialni w chwilach złości lub euforii, chowaniem się po kątach, polowaniem na ptaki… Matko! Co to będzie?!

Nasz kot ma w sobie instynkt łowcy, o czym coraz częściej nam przypomina. Jego groźne pomruki i niemniej groźna postawa, gdy zobaczy jakiegoś ptaka na tarasie, świadczą o tym, że nie jest to zabawa, ale poważna sprawa. Cieszę się tylko, że Bebuś nie skacze za swoimi potencjalnymi ofiarami w przestrzeń za barierkami, bo to niekoniecznie dobrze mogłoby się dla niego skończyć. Z całą moją sympatią dla ptaków (poza mewami itp, których niestety nie znoszę, a jest ich na Zaspie najwięcej :/), plusem całej sytuacji jest to, że taras jest mniej „zaminowany” ptasimi odchodami niż w zeszłym roku. Przecież nikt nie powiedział, że kot ma chronić dom tylko przed gryzoniami…:).

W ramach odkurzania blogu, po inspirującej rozmowie z przyjaciółką Dy., wrzucam świetny w swej prostocie film typu slow motion, wyprodukowany przez Polaków.

Moja fascynacja kotami nie mija, szczególnie jednym kotem. Tylko ja nie umiem o nim nakręcić takiego filmu:(. Już trudno – nie ma ludzi idealnych;).

W Gdańsku zima w pełni, a w linku poniżej soczysta zieleń letniego trawnika, baraszkujący kociak i świetna etniczna muzyka – ku pokrzepieniu serc;)!

%d blogerów lubi to: