… Jujka Jojtka. Jedno z nielicznych zdjęć chłopaków razem. Musimy to zmienić, tym bardziej, że miłość między nimi jest wielka.

20140420_091817
Minki

20140420_091843Prezent

Reklamy

w Casablance;

20140504_135443

w fontannie w Parku nad Łyną (tak, tak, ta sama, w której Pan Jaro próbował jeździć rowerem parę lat temu, tyle, że wtedy w fontannie była woda);

20140504_140431
Rzeźba Balbiny Świtycz – Widackiej

20140504_140436

próbuje odzyskać wodę dla fontanny, a tak naprawdę to łowi ryby. Optymista;)!

20140504_140547

20140504_140612

No i znowu pomysł na piosenkę:

Nowe miejsce na kulinarnej mapie Olsztyna. Dla mnie osobiście symbol spełnionych marzeń o renowacji budynku dawnego Klubu Garnizonowego. Budynek odrestaurowany jest dokładnie tak, jak sobie to wymarzyłam i tak jak robi się to na Zachodzie. Do tego otoczenie Parku nad Łyną oraz sąsiedztwo Zamku i Kościoła Garnizonowego dodają klimatu całości.

Co do restauracji – jedzenie przepyszne, a obsługa… Napiszę tylko, że ostatnio niespełna rok temu byłam tak profesjonalnie i w miłej atmosferze obsługiwana – na Dolnym Śląsku. Teraz zdarzyło się to w Olsztynie. Brawo i tak trzymać!

20140503_125257
Wiosenny posiłek na tarasie Casablanki, w taką pogodę i w doborowym towarzystwie męża oraz syna, to czysta przyjemność.

20140504_135100
Sąsiedztwo…

20140504_140824
Na początek zupa – krem z kalafiora z czarnym sezamem, Cydr Lubelski oraz świeży sok z pomidorów:). Potem było tylko lepiej;).

As Time Goes By…

…to miejsce jednego z bardziej romantycznych spacerów, jakie ofiarował mi mój mąż:). Choć to dawne dzieje, to wciąż ciepłą myślą krążą po głowie.

Jazdów to wieś – ogród – park w środku Warszawy… Też jestem za zatrzymaniem tego miejsca w obecnym kształcie.

Jeśli jeszcze tam nie dotarliście, radzę się pośpieszyć, bo deweloperzy i urzędnicy miejscy tylko czyhają na takie kąski, jak ten kawałek Warszawy. Oby im się zęby omsknęły:)!

Osiedle_Jazdów_zimą
Osiedle Jazdów zimą, fot. Dudzisław, źródło: Wikipedia

… just normal. Piękne!

Z dedykacją dla małej Eli i jej rodziny, których wczoraj ja i Andrzej spotkaliśmy w gdańskiej Plamie.

P.S. Jaro, dzięki za link:).

…daje bardzo niewyrównaną szansę na równowagę przestrzenną w naszym kraju.

18% – ja się w nich mieszczę. 82% – podobno reszta polskiego społeczeństwa. Bezpieczny marazm – obserwuję na co dzień, czasem przyłączam się do niego, ale chyba bardziej z bezsilności niż potrzeby. Gwałt na przestrzeni – przeraża mnie, bo jest go więcej i więcej dokoła mnie.

W końcu ktoś ubrał w słowa to, co czuję widząc jak dewastuje się miasto, w którym mieszkam, Karpacz, który w tym roku odwiedziłam pierwszy raz w życiu i w zasadzie ostatni (urlopowo na pewno). Nie będę wspominać o Mławach, Płońskach, Olsztynach. Nie ma znaczenia w jakim rejonie naszego kraju znajduje się zamieszkana przez ludzi przestrzeń, czy jest bogato czy biednie, wszędzie panuje zasada „postaw się, a zastaw się” i aż dziw bierze jak brzydko ludzie lubią mieszkać, żyć…

Tak, Polska to brzydki kraj, Filip Springer nie przesadza. Ludzie go takim stworzyli. Przekornie, nie polecam artykułu, bo jest smutny, bardzo prawdziwy, napisany prawdopodobnie przez Żyda, dla żydowskiej gazety. Przecież „wszystkiemu winni są Żydzi”, nawet niewłaściwym decyzjom Polaków. Co za kraj!

Jeśli jeszcze raz kiedyś usłyszę, że Andrzej jest podobny do mamy, to naprawdę obśmieję temat. Mojego syna spotkał mój los – nie jesteśmy podobni do żadnego ze swoich rodziców. No zdarza się, co zrobić;).

DSC00441

Gdańsk, marzec 2013r., fot. Magda K.:)

Prawie wiosenny staroć z Jelitkowa (wszak wiosna ociągała się w tym roku z zajściem w polską ciążę;)). Lubię to zdjęcie:).

…zupełnie sama, tzn. z „niewielką” pomocą Ilony i Karoliny, czyli dziewczyn z Kotów na Płotach i z Craftoholic Shop w Gdańsku.

Wczoraj zdarzył się cud i dziewczyny odczarowały dla mnie maszynę do szycia, za co jestem im niezmiernie wdzięczna. Poza tym w końcu trafiłam na tzw. warsztaty, które niosą ze sobą konkretną wiedzę i pozytywną energię, a nie są tylko i wyłącznie czczym biciem piany na temat bliżej nieokreślony (ostatnia oferta warsztatowa w Trójmieście przyprawia mnie o mdłości. Mam poczucie, że warsztaty wylądowały na tej samej półce co książki, niestety – więcej jest ich twórców niż odbiorców; dużo formy, mało treści).

Za tydzień druga część spotkania, 6 godzin intensywnego szycia w rewelacyjnym towarzystwie 7 kobiet. Trochę to przypomina wspólne ugniatanie kapusty na zimę, co daje taki luz i energię na resztę dnia, że nawet wybaczyłam szycie akurat znienawidzonego przeze mnie fartuszka. Oficjalnie zrobiłam go dla Andrzeja, do jego zabaw kuchennych (niestety nie miałam do wyboru bardziej męskich wzorów materiałów;)).

Fartuszek tym bardziej kiepsko mi się kojarzy, że obecnie czytam książkę pt. Córki rozbójniczki Grażyny Plebanek i podejrzewam, że bohaterki książki, z ich temperamentem, byłyby zdolne palić fartuszki na stosie, do czego z chęcią bym dołączyła;).

Tak czy inaczej szycie jest piękne, życzę sobie, aby nie było słomianym zapałem, i obiecuję też sobie, że znajdę ambitniejsze niż fartuszkowe wzory wykrojów. Już nawet wiem, co to będą za wykroje:).

20130929_113553

20130929_113318
Gdańsk, wrzesień 2013 r.

Oczywiście bardzo polecam kurs szycia w Kotach na Płotach:).

zapora i elektrownia wodna na rzece Bóbr. Jedno z bardziej malowniczych miejsc, jakie do tej pory przyszło mi oglądać.

20130829_142636

20130829_140546
Malowniczo położona stacja kolejowa Pilchowice nad Jeziorem Pilchowickim. Szynobus do Lwówka Śląskiego lub do Jeleniej Góry jeszcze z niej „odchodzi”.

20130829_140849

20130829_141535
Pilchowice, sierpień 2013 r.

… wakacyjnego (W)lenia:).

20130829_173914
Ruina w stylu sopockim – prawdopodobnie do kupienia… Nie ona jedna zresztą.

20130829_095151
Polna Zdrój w słońcu – dziedziniec

20130829_094956
Sauna na górce, z której nie mieliśmy czasu skorzystać:(. Następnym razem…

20130829_094922
Schodki od strony placu zabaw i sauny – taras numer któryś tam, bo nie wiem od kiedy zacząć je liczyć;)

20130829_094911
Plac zabaw z rażącą w oczy bielą piasku prosto z rzeki (piasek jest wydobywany z rzeki Bóbr i wwożony jakimś cudem (czyt. wywrotką) na wysoki taras, w ilości kilku ton rocznie:). Widok nocnego nieba z tego miejsca, bez zakłóceń światłami miejskimi – bezcenny!

20130829_095222
Kolejne schodki, z widokiem na Dolinę Bobru.

20130829_095244
Amerykańskie ruiny widoczne z podwórka Polnej Zdroju.

20130829_095337
Przed wejściem do kamiennego salonu

 

20130829_174521

Żeby dojechać na ten parking, trzeba było…

20130829_174446

… pokonać iście górski podjazd i usadowić auto na swoim miejscu. Dobra wprawka dla praktyk z hamulcem ręcznym;).

20130829_174400

Widok od podjazdu.

20130829_174031

Wleń i Bóbr.

20130825_191251
Widok z okna na amerykańskie ruiny.

20130829_191410
Widok na Polną z kolei od strony amerykańskich ruin.

20130829_190902
Fragment pozostałości po wielgachnej stodole z pięknych kamieni i starych cegieł. Świetny budulec na nową stodołę w stylu dolnośląskim.

20130829_174817

Na tarasie domu właścicieli – lampki obrotowe, czyli perpetum mobile w wersji IKEA.

Polna Zdrój, Wleń, sierpień 2013 r.

Pomysł urlopu w Polskiej Dolinie Loary był mój, ale gdyby nie Asia Herman, nigdy byśmy nie trafili do Wlenia. Dobrze jest czasami ni z tego, ni z owego zadzwonić po latach do kogoś i zapytać „Co tam u Ciebie słychać?”:).

%d blogerów lubi to: