You are currently browsing the category archive for the ‘Private’ category.

Przepis na rozpierduchę – zaprosić cztery składniki: Magdę i Martę, Anię i Kasię, połączyć z Bogusem i Andrzejem, dodać trochę Pana Kota (nie mylić z Panna Cottą;) i to wszystko okrasić świetną zabawą, z obiadem w tle i „sopocką” espresso podaną w poniemieckiej zastawie z Ruszkowa.

Gdańsk, 13 marca 2012r.

P.S. Zagadka dla chętnych: gdzie na zdjęciu znajduje się Pan Kot?:)

Reklamy

… amarantowe gerbery od Jarka i od Andrzeja. Syn oczywiście zamiast mi wręczyć kwiat, to chciał go zjeść – pomyliło mu się nieco;).

Lubię naszą wersję tego dnia i reszty roku także:).

Gdańsk, 8 marca 2012r.

…prawie od tygodnia, a na blogu trochę słonecznej mławskiej jesieni.



Park Miejski w Mławie, październik 2011 r.


Spichlerz „Lelewelówka” drewniany z XVIII w., jedyna pozostałość po zabudowaniach starościńskich, czasami zwyczajowo zwanych zamkiem, źródło: Wikipedia

+ 20 °C Grecy zakładają swetry (jeśli je tylko mogą znaleźć).

+ 15 °C Jamajczycy włączają ogrzewanie (oczywiście, jeśli je mają).

+ 10 °C Amerykanie zaczynają się trząść z zimna. Rosjanie na daczach sadzą ogórki.

+ 5 °C Można zobaczyć swój oddech. Włoskie samochody odmawiają posłuszeństwa. Norwegowie idą się kąpać do jeziora.

+ 0 °C W Ameryce zamarza woda. W Rosji woda gęstnieje.

– 5 °C Francuskie samochody odmawiają posłuszeństwa

– 15 °C Kot upiera się, że będzie spał z tobą w łóżku. Norwegowie zakładają swetry.

– 17 °C W Oslo właściciele domów włączają ogrzewanie. Rosjanie ostatni raz w sezonie wyjeżdżają na dacze.

– 20 °C Amerykańskie samochody nie zapalają.

– 25 °C Niemieckie samochody nie zapalają. Wyginęli Jamajczycy.

– 30 °C Władze podejmują temat bezdomnych. Kot śpi w twojej piżamie

– 35 °C Zbyt zimno, żeby myśleć. Nie zapalają japońskie samochody.

– 40 °C Planujesz przez dwa tygodnie nie wychodzić z gorącej kąpieli. Szwedzkie samochody odmawiają posłuszeństwa.

– 42 °C W Europie nie funkcjonuje transport. Rosjanie jedzą lody na ulicy.

– 45 °C Wyginęli Grecy. Władze rzeczywiście zaczynają robić coś dla bezdomnych.

– 50 °C Powieki zamarzają w trakcie mrugania. Na Alasce zamykają lufcik podczas kąpieli.

– 60 °C Białe niedźwiedzie ruszyły na południe.

– 70 °C Zamarzło piekło.

– 73 °C Fińskie służby specjalne ewakuują świętego Mikołaja z Laponii. Rosjanie zakładają uszanki.

– 80 °C Rosjanie nie zdejmują rękawic nawet przy nalewaniu wódki.

– 114 °C Zamarza spirytus etylowy. Rosjanie są wkur…eni.

Zaczerpnięte z forum http://www.trojmiasto.pl

Wczoraj bardzo mi jej zabrakło. W najmniej spodziewanym momencie, akurat gdy gotowałam kaszę mannę dla Ondraszka i po raz kolejny coś mi z nią nie wyszło. Babcia by mi wszystko wytłumaczyła, bo miała dużo cierpliwości dla mojego kucharskiego niedołęstwa. A tak sama muszę się wszystkiego doszukiwać w książkach lub dopytywać obie babcie mojego syna (i obie są wielce pomocne, ale to nie to samo, co rady mojej Babci); swoją drogą dobrze, że właściwe książki wpadają mi w ręce. Może to ona mi je podsuwa:)?

Choć teraz z perspektywy dorosłej osoby widzę, że Babcia była kobietą o silnym i trudnym charakterze, który z wiekiem złagodniał, ale chyba obie miałyśmy dla siebie dużo cierpliwości i życzliwości. Myślę, że obie bardzo ceniłyśmy sobie naszą relację.

W grudniu minęło 11 lat od Jej śmierci, a ja cały czas pamiętam pierwszy wolny wrzesień, gdy rozpoczynałam studia, który calusieńki spędziłyśmy na wspólnym gotowaniu. Rozczula mnie to wspomnienie niezmiernie i powoduje, że brak Babci, szczególnie w momentach moich matczynych kryzysów lub tych z kaszą;), odczuwam  ze zdwojoną siłą.


Choć czas wojny, to szczęśliwa, bo wiem, że w pobliżu stoi jej ukochany Wacław,
Kroczewo, lato 1944r. (lepsza kopia zdjęcia w przyszłości)

Już jakiś czas temu wymyśliłam sobie, że jak będę miała dziecko, to będę je chustować. Jest dziecko i jest chustowanie. Ponieważ potrzebowałam tzw. kopniaka na rozpęd, to dostałam go od Wiolki i zaczęłam swoją przygodę z chustą. Polecam bardzo ten sposób noszenia dziecka wszystkim rodzicom (oczywiście po konsultacji lekarskiej lub fizykoterapeuty). Szczególnie sprawdza się to w przypadku dzieci niespokojnych, z problemami gastrycznymi (u nas pomogło na kolki i zaparcia), a także pomaga w zasypianiu. Przede wszystkim jednak chusta umożliwia nawiązanie niepowtarzalnej relacji z dzieckiem. Mam nadzieję, że jeszcze długo będę mogła nosić Andrzeja przy sobie, bo jakoś nie wyobrażam sobie jego powrotu do wózka.

Tutaj można znaleźć kilka sposobów na wiązanie chusty. Polecam ten właśnie portal, bo dzięki instrukcjom w nim znalezionym odważyłam się włożyć Andrzeja do chusty.

A to już my w akcji:).


W domu, z Bebusiem w tle:), 15 września 2011


Szlifujemy zaspiańskie chodniki;)


Jesienny bonus

…zabrać moje dziecko do podlaskiej szeptuchy, żeby odczyniła nad nim jakieś czary-mary.  Teo, znasz jakąś?

… pojawił się na świecie Andrzej i świat stanął na głowie. Oczywiście miał stanąć pozytywnie, jak większość krewnych, znajomych i obcych nam wróżyła. Jednak jakaś siła wyższa uznała, że nie może być tak łatwo i nie jest.

Mały jest zdrowy, piękny i kochany. Nie zamieniłabym go na żadne inne dziecko. Ale to, że od prawie miesiąca nie śpię po nocach i po dniach, że  wytrzymałość na płacz mojego dziecka, które męczą potworne kolki, jest wystawiana na potworną próbę, tego już nikt nie przewidział i raczej nam nie życzył. No cóż, trzeba wziąć to na klatę, co dla mnie jest szczególnie trudne w obliczu zamknięcia mojej kociej natury na obszarze sypialni, w chwilach luksusu, poszerza się on do całego mieszkania. Do tego jak mi przyjdzie posłuchać o spokojnych śpiąco-jedzących rówieśnikach Andrzeja, to serce mi się ściska i zwykła ludzka zazdrość bierze, że po drugiej stronie rzeki trawa jednak jest bardziej zielona i Bóg jeden wie od czego to zależy.

Oczywiście są dobre rady, przez które apteczka powiększyła nam się do niebotycznych rozmiarów. Są chęci ze strony naszych znajomych, żeby się spotkać i poznać naszego syna. Ale na razie jedyne czego nam trojgu potrzeba to sen sprawiedliwego, bez bólu – małego ciałka i naszej rodzicielskiej duszy.

[deleted];)

Tutaj zacytuję mail od Majki, który, wolny od pouczeń i rad, które czasami bywają potwornie natarczywe i frustrujące, dał mi dziwne ukojenie i nadzieję, że jednak będzie dobrze… Dzięki Maju, szczególnie za to, że nie „mędrkujesz”, choć masz wszelkie podstawy, żeby to robić! Skoro mówisz, że damy radę, to tak będzie.

Biedactwa, trzymajcie się! Trudno w to uwierzyć, ale kolki po jakimś czasie ustępują. Byle przetrwać! Pocieszające jest to, że Andrzej nie będzie tego pamiętał, a dla Was na razie to jest horror, ale za rok to będzie tylko wspomnienie. Na swój sposób przyjemne – było ciężko, ale daliśmy radę! Powodzenia!

M. P. A.

P.S. Wiem, że dla wielu rodziców, którzy borykają się z ogromnymi problemami zdrowotnymi swoich dzieci, nasze kolki mogą się wydać śmieszne. Ale one nie są śmieszne. Myślę, że zawsze kiedy w grę wchodzi ból dziecka wyrażany nieziemskim krzykiem, to nigdy nie jest śmiesznie. Oby do jutra!


Andrzej, we can do it!  Z pozdrowieniami dla Pumki i jej Franka:)

Moje ulubione zdjęcie z Małym z sobotniej sesji w Chałupach, w nadbałtyckim, zimnym, ale pięknym klimacie.


Fot. Jarek Świniarski

Dziękuję :*

Dwie zaległe migawki ze Szczecina:

Malownicze Jezioro Głębokie

Kino Pionier, najstarsze nieprzerwanie działające kino na świecie:). Zdjęcie zrobione po projekcji Erratum.

%d blogerów lubi to: