…został zagrany fenomenalnie, a nie tylko „nieźle”, jak w wywiadzie skromnie powiedziała Agata Kulesza. Od momentu „Róży” jestem wielbicielką aktorstwa Kuleszy i Dorocińskiego, a Smarzowski jest dla mnie mistrzem za to jak na ekranie ukazał schyłek mazurskiego świata. Film we mnie tkwi od momentu jego obejrzenia i nie potrafię się od niego uwolnić. Może chodzi o Smarzowskiego i jego rodzaj smutku, szczególnie widoczny w „Róży”, który to smutek wielce mi odpowiada, i jak twierdzą niektórzy, noszę go także w sobie. Może tak, a może nie… Nie mnie to oceniać.

Przy tym filmie „W ciemności” niestety jest kiepskie, choć właśnie na żydowską historię Holland czekałam bardziej, niż na opowieść Smarzowskiego.