Już jakiś czas temu wymyśliłam sobie, że jak będę miała dziecko, to będę je chustować. Jest dziecko i jest chustowanie. Ponieważ potrzebowałam tzw. kopniaka na rozpęd, to dostałam go od Wiolki i zaczęłam swoją przygodę z chustą. Polecam bardzo ten sposób noszenia dziecka wszystkim rodzicom (oczywiście po konsultacji lekarskiej lub fizykoterapeuty). Szczególnie sprawdza się to w przypadku dzieci niespokojnych, z problemami gastrycznymi (u nas pomogło na kolki i zaparcia), a także pomaga w zasypianiu. Przede wszystkim jednak chusta umożliwia nawiązanie niepowtarzalnej relacji z dzieckiem. Mam nadzieję, że jeszcze długo będę mogła nosić Andrzeja przy sobie, bo jakoś nie wyobrażam sobie jego powrotu do wózka.

Tutaj można znaleźć kilka sposobów na wiązanie chusty. Polecam ten właśnie portal, bo dzięki instrukcjom w nim znalezionym odważyłam się włożyć Andrzeja do chusty.

A to już my w akcji:).


W domu, z Bebusiem w tle:), 15 września 2011


Szlifujemy zaspiańskie chodniki;)


Jesienny bonus