Moja fascynacja Bebusiem nie mija. To chyba też działa w drugą stronę, choć Jaro, bez owijania w bawełnę,  nazywa zachowanie naszego kota stalkingiem. Ja myślę, że po prostu zostałam wybrana w stadzie jako ktoś godny uwagi i oddania – ze wszelkimi tego konsekwencjami (czyt. nocne i wczesnoranne budzenie, karmienie, kocia asysta przy mojej toalecie, fochy po dłuższej nieobecności, itp…). Ciekawa jestem jak przebiegnie proces wdrażania nowego osobnika do stada… Oby pomyślnie!

Bebuś, kwiecień 2011