Nie jestem germanofilką, ale w kontekście przedwojennej solidności to już nie do końca mam pewność jak to ze mną jest. O gdańskim bruku już raz pisałam na swoim blogu. Dziś moje obserwacje potwierdza poniższy fragment maila od J., przed chwilą otrzymanego:

„Nie wiem czy byłaś ostatnio we Wrzeszczu. Cały ruch w stronę Sopotu puszczony jest po płytach w miejsce gdzie wcześniej były tory tramwajowe. Z prawego pasa zerwali asfalt. I co było pod nim? Piękny poniemiecki bruk. Zauważyłem dwóch inżynierów, którzy chodzili i wyglądali, jakby szukali dziur w bruku – bez powodzenia.”

Szukanie dziur w poniemieckim bruku, to jak szukanie igły w stogu siana… Staram się być optymistką w postkomunistyczno – kapitalistycznej Polsce, ale czasami rzeczywistość mnie osłabia. Wtedy skupiam się na swoim „podwórku”, bo podobno od tego powinno się zaczynać zmianę świata;). Mam nadzieję, że mój bruk jest bez dziur!