Nasz kot ma w sobie instynkt łowcy, o czym coraz częściej nam przypomina. Jego groźne pomruki i niemniej groźna postawa, gdy zobaczy jakiegoś ptaka na tarasie, świadczą o tym, że nie jest to zabawa, ale poważna sprawa. Cieszę się tylko, że Bebuś nie skacze za swoimi potencjalnymi ofiarami w przestrzeń za barierkami, bo to niekoniecznie dobrze mogłoby się dla niego skończyć. Z całą moją sympatią dla ptaków (poza mewami itp, których niestety nie znoszę, a jest ich na Zaspie najwięcej :/), plusem całej sytuacji jest to, że taras jest mniej „zaminowany” ptasimi odchodami niż w zeszłym roku. Przecież nikt nie powiedział, że kot ma chronić dom tylko przed gryzoniami…:).