Przeczytałam artykuł w Dużym Formacie. Ostatnio odchodzę o Gazety Wybiórczej, ale ten artykuł mnie poruszył… Zachęcam do lektury. Tyle, że jeśli ktoś nie chce się przygnębić, to może jednak nie zachęcam.

http://wyborcza.pl/1,76842,8942063,Ruch_oporu_z_czwartej_klatki.html

Ciekawe czy jakby jakiś luksemburczyk tak walczył o swoje jak „oddział ruchu oporu z czwartej klatki” przy Złotej, to też by tak z nim postępowali? Tracę cały szacunek do współczesnego biznesu i po trosze też do Pana Liebeskinda. Tracę szacunek do decyzji polskich urzędników, którzy włażą wielu inwestorom w ciemne zakamarki ciała, tylko dlatego że są ZAGRANICZNI. Pomyśleć, że tak się ekscytowałam tym projektem…Myślałam, że Europa do nas zawita i będzie choć troszkę jak w realiach przedwojennych. Idealistka…

Po przeczytaniu tego artykułu czuję się jak po spotkaniu z pewną 85-letnią mieszkanką uszkodzonej przez „poważną” firmę budowlaną kamienicy przy Królowej Jadwigi w Sopocie. Wiedziałam, że ma rację w  sprawie niszczycielskich działań rzeczonej firmy i inwestora, w imię projektu o szumnej nazwie Centrum Haffnera, a ja, jako szeregowy pracownik firmy ubezpieczeniowej mogłam zrobić wielkie NIC, żeby jej pomóc w walce z „gigantem”. Swoją drogą Haffner chyba się w grobie przewraca jak patrzy z góry na to centrum z betonu, białej farby i chromowanych barierek;). A miało być tak pięknie;)!

„Moja walka z wieżowcem to właściwie walka z nieposzanowaniem człowieka. Całe życie na to patrzyłam, w czasie wojny i po wojnie. Nauczono mnie jednak, żeby nigdy się nie poddawać. Co roku dostajemy od pani prezydent imienne zaproszenie na obchody rocznicy Powstania Warszawskiego. Było na nim jakoś tak napisane, że miasto można zabić, ale ducha nie. Doszliśmy do wniosku, że z nami jest jak z tym miastem. Bo my jesteśmy kombatanci, zawsze się biliśmy i będziemy walczyć do końca.”

Mam nadzieję, że dzięki takim ludziom jak Ci emeryci z czwartej klatki, w przyszłości moje dzieci będą szanowane i że będę potrafiła je nauczyć jak ocalić ducha i jak się nie poddawać w ważnych sprawach, nawet jeśli oznaczałoby to płynięcie pod prąd świata:).