Dziś, wracając „z miasta”, nabyłam drogą kupna, za śmieszną ilość złotych, różę. Nieopodatkowaną, wyhodowaną spracowaną ręką staruszki znanej mi tylko z widzenia, która nieśmiało wystawia kwiaty na sprzedaż na stołeczku przy płocie swojej działki ogrodniczej. Kwiat pachnie jak szalony i wygląda obłędnie.

Na szczęście jesień ma też swoje piękne oblicze:).