Nie będę za dużo pisać o naszym wypadzie na Mazury w ostatnim tygodniu sierpnia. Działo się sporo, dużo też się zmieniło od mojej ostatniej wizyty na Wielkich Jeziorach – trochę in plus, dużo in minus. Trudno! Świat się zmienia, ja pewnie też i nie zawsze jest nam po drodze;).

Widoki nadal piękne, choć na razie tylko z aparatu marki Nokia;).


Mikołajki: tam.


Mikołajki: z powrotem. Dzięki „uprzejmości” załogi z jachtu obok, a właściwie dzięki ich mega głośnej imprezie karaoke, miałam możliwość obejrzenia takiego landszaftu w okolicach 6:00 am. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło;).

Guzianka: przed.

Guzianka: w środku.

Okolice Nidy.

Szersze fotostory zapodam, gdy już Jarek znajdzie chwilę na obróbkę zdjęć z cyfrówki, głównie mojego autorstwa, bo mąż jak zwykle ostatnio szalał ze slajdami. Zapraszamy na oglądanie slajdów z rzutnika:).