Dziś jest tak cudownie gorąco, że jedyne co mogę, to jeździć rowerem wieczorową porą, z Jarem koniecznie:), oraz pić białe wino, schłodzone! Niestety w sklepie nie było argentyńskiego Trivento, w którym rozsmakowałam się na przyjęciu ślubnym u Wioli i Dominika, ale za to dostałam stare poczciwe Liebfraumilch i też mi jest miło:). Ciekawe posty napiszę innym razem, gdy się troszkę schłodzi…