Jeśli nie padają deszcze, jak ostatnio, jeśli nie ma wielkiej wody i fali kulminacyjnej na Wiśle, tak jak to było jeszcze w połowie maja, to można dostać się na Mierzeję Wiślaną korzystając z przeprawy promowej w Świbnie. Choć to tylko 10 minut na wodzie, to lubię tę przeprawę dla miłej atmosfery jaka panuje zawsze na promie i dla widoku ujścia Wisły do Zatoki Gdańskiej. Coyota najwyraźniej też lubi prom;).

Szczerze zachęcam do takiej wycieczki, choć na razie trzeba poczekać, aż opadnie woda w Wiśle i kursy promu zostaną przywrócone.


Świbno, maj 2010 r.

P.S. Od dziś, za namową Pana Jara, będę wrzucać troszkę większe zdjęcia. Podobno tak jest lepiej… Niech będzie!