Wczoraj wylądowałam na kawce i serniku w mieszkaniu w starej sopockiej kamienicy, w mojej ulubionej części kurortu. Znalazłam się tam przypadkiem, bardzo zresztą miłym przypadkiem:), u świetnej rodziny, którą już miałam kiedyś okazję poznać, a wczoraj tą spontaniczną kawą przypieczętowaliśmy naszą znajomość, mam nadzieję, na dłużej:).

Okazuje się, że w toalecie w sopockiej kamienicy znajdują się różne magazyny do poczytania i podumania – jak to w toaletach bywa, tyle, że te magazyny są w języku rosyjskim – dla mnie niesamowita rzadkość. Takie glamour po rosyjsku.
Jakoś tak zawsze w toaletach czy w  lokalach w oczy rzucają mi się wydania w języku angielskim, niemieckim, czasami francuskim lub włoskim, ale żeby rosyjski, to już raczej nie.
Miła odmiana dla oka, zapewne za sprawą pani domu, która ma związki z samym Sankt Petersburgiem:).

Sopot, maj 2010 r.